www.Rejtan.EU

Od początku tzw. "pandemii" Kierowcy zawodowi" traktowani byli jako kluczowi pracownicy. Nagle odkryto, że bez ludzi transportu nie będzie nie tylko paliwa na stacjach benzynowych ale nawet chleba w sklepie. Stanowimy element łączący fabryki z hurtowniami, hurtownie ze sklepami. Niezależnie od rodzaju ładunku przewieziemy go bezpiecznie z jednego krańca Europy na drugi. Dzieci w przedszkolach rysowały laurki dla medyków, lekarzy i właśnie kierowców.

W grudniu 18 miałem zaplanowany powrót do .pl z .uk. Miałem jechać z Bratem. Jednak problemy zdrowotne zatrzymały Go na Wyspach i padło: "No to jedź sam". A ponieważ w firmie w której pracuję (głównie chłodnie) okres przedświąteczny jest okresem gorącym, postanowiłem, że zostanę w pracy jeszcze trzy dni, do soboty. A bilet na prom (pływam od jakiegoś czasu z Harwich na Holandię) przełożyłem sobie na niedzielny poranek.

W nocy z soboty na niedzielę ruszyłem w kierunku portu. Zameldowałem się na miejscu o godzinie 5 rano i poszedłem spać (prom o 9, o 8.00 rozpoczyna się proces odprawy). Około godziny 18 czasu europejskiego zameldowałem się na kontynencie i ruszyłem w kierunku Polski. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że prom, którym przypłynąłem był jednym z ostatnich transportów na linii UK-UE jaki w miarę "normalnie" przepłynął. Później zaczęły się komplikacje.

Kilka dni wcześniej ogłoszono odnalezienie nowej mutacji wirusa, która rzekomo ma być bardziej drapieżna i łatwiej przenosząca się między ludźmi. I oficjalnie z tego powodu zamknięta została przeprawa między Dover i Folkestone w Anglii a Calais i Dunkierką we Francji. Ogłoszona nieświadomym Kierowcom, którzy zdążali na święta do domu.

I tego samego dnia na wyspach zostało uwięzionych (śmiało można powiedzieć) kilkanaście (jak nie kilkadziesiąt) tysięcy Kierowców z Europy południowej i wschodniej. Dzielni Francuzi przepuszczali w początkowej fazie blokady tylko i wyłącznie własne ciężarówki, odsyłając pozostałe auta. W tym samym czasie pojazdy próbowały dojechać w kierunku portu licząc na to, że uda im się dostać się na kontynent.

Teraz trochę transportowych rzeczy nieznanych "kierowcom osobówek". Poza czasem pracy o którym pisałem (czyli, że nie możemy prowadzić auta powyżej 9 godzin dziennie w maksymalnie 4,5 godzinnych zmianach) obowiązują nas również ograniczenia w ruchu pojazdów ciężarowych. Większość krajów takie ograniczenia wprowadza właśnie w okolicy świąt, wakacyjnych wyjazdów. Wigilia w tym roku była w czwartek, więc jeżeli ktoś opuścił Wyspy w niedzielę, miał możliwość dojechać do domu w do środy i spokojnie spędzić święta z rodziną. W czwartek była Wigilia, piątek i sobota - Boże Narodzenie i II dzień świąt. W większości krajów Europy są to dni w których obowiązuje zakaz dla samochodów ciężarowych. Dziś niedziela - większość krajów posiada stały zakaz ruchu samochodów ciężarowych.

Kolejną kwestią są tzw. "systemy pracy kierowców" oferowane przez firmy. Kierowca jest w pracy przez 2,3 tygodnie, po których następuje powrót do bazy macierzystej a następnie powrót do domu. Większość z nich wyjechała do pracy na początku grudnia, a wyjazd na Wyspy miał być ich ostatnim ładunkiem przed świętami. Kierowcy jeżdżąc potrafią zaplanować na ten czas zapasy, aby nie tracić czasu na robienie zakupów. I nie chodzi tutaj o to, że takiego Kierowcy nie stać na zakupy, ale na zachodzie jest bardzo mało miejsc w których można takie zakupy zrobić. Reasumując - w niedzielę większość z Kierowców miała zapasy na dwa, góra trzy dni. Nie tylko zapasy jedzenia, ale również zapasy wody. Zarówno tej do spożycia, jak i tej do podstawowej higieny. Dodatkowo, Anglicy wprowadzili zakaz gotowania jedzenia w kabinach / w okolicach aut bojąc się (tak, każdą głupotę są w stanie umotywować troską o Twoje bezpieczeństwo). Jeżeli ktoś nawet miał jakieś zapasy - nie mógł ich legalnie odgrzać.Bo gotujący Janusz czy inny Vołodia mogą wszystko puścić z dymem. I nie będą oni myśleć o tym, aby być gotowym do drogi w każdym czasie, ale aby się napić i podpalić zestawy.

Dalej - Kierowcy wjeżdżając na Anglię mają zapas paliwa na wykonanie lotu do miejsca docelowego i powrót do Europy. Spowodowane jest to wysoką ceną oleju napędowego (podczas zjazdu tankowałem swoje auto na wiosce auto po £1.20, w Niemczech tankowałem po 1,05€). Od Kolegów z którymi rozmawiałem, jak sobie organizują kwestie paliwa wiedziałem, że tankują na zachodzie Niemiec lub w Luksemburgu do pełna. Zbiorniki w europejskich ciężarówkach mogą mieć do 1000l pojemności, przy średnim spalaniu na poziomie 40l/100km można powiedzieć, że mają zapasu do 2.5k km. Ale ponieważ poza ładunkiem wiezionym na wyspy wykonują oni również tzw. przerzuty po UK (czyli wykonują transport wewnętrzny w UK). A, że takich przerzutów w ciągu 7 dni mogą wykonać do 3 często zjeżdżają na kontynent na oparach, lub tankują tyle, aby w normalnych warunkach dojechać do tanich stacji w Europie.

Docelowo Kierowcy zostali zgromadzeni w kilku starych lotniskach, a ci którym się nie udało tam dojechać w początkowej fazie totalnej dezinformacji stawali gdzie popadnie, włącznie z pasami awaryjnymi. Więc dzielni potomkowie Henryka VIII obdarzali ich mandatami. Często z resztkami pożywienia i resztkami paliwa. Bo nikt się nie spodziewał takiego obrotu. Miała być szybka Anglia i do domu.

Poniższe słowa pisałem 25.12. Dziś wiem, że na 10.000 testów zdiagnozowano 24 przypadki pozytywne.

 

Trzeba Wam wiedzieć jedno. To, że Kierowcy uda się wyjechać z UK nie oznacza, że za chwilę będzie on w .pl
Odległość z Calais do Lublina to 1800km. Przy dobrych wiatrach 2,5 dnia jazdy. Do tego mamy dziś i jutro zakaz jazdy w Niemczech. Plus niedzielny zakaz ruchu u naszego zachodniego sąsiada. Przeglądałem Internety i nie znalazłem ani zdania o tym, aby został zdjęty. Zatem kolejne 3 dni czekania. Wielu pojedzie na przypał i zarobi po mandacie. Albo zgorzkniali staną na parkingu i będą kręcić pauzę (można do 44h spędzić w kabinie na zachodzie, później mandat).
Wot, Europejska solidarność. Na początku tygodnia do .fr płynęły wyłącznie francuskie auta. Zachodnia Europa nie tylko pokazała UK jak wyglądać może świat poza EU ale również skutecznie zniechęcić firmy z Europy wschodniej do udziału w rynku brytyjskim.
A te wszystkie pokazówki z lecącymi medykami wsadźcie sobie w choinkę. Co mogłoby zrobić Państwo to zebrać auta z .pl na jednym parkingu strzeżonym a Kierowców ściągnąć dreamlinerem do kraju, żeby choć trochę czasu spędzili z Rodziną. Wtedy miało by to sens.
Nie zrobiliście kompletnie NIC

PS: na koniec wypada tylko dodać, że na 1500 testów zrobionych wczoraj w UK wśród Kierowców z Polski ani jeden nie stwierdził obecności Orwellowskiego wirusa.

Chłopaki. Jesteście dzielni
Trzymajcie się [Mój facebook]

Szkoda w tym całym bałaganie tylko i wyłącznie chłopaków. Gdy człowiek czytał informacje na branżowych forach jak to duże chłopy płakały jak bobry widząc zdjęcia swoich Rodzin, filmiki w których dzieci stroją choinki, robią pierniczki, przygotowują prezenty. Szczerze powiedziawszy, gdybym był właścicielem firmy i moi pracownicy zostali w takiej sytuacji, nie patrząc się na koszty, pojechałbym własnym autem i zrobił wszystko aby ich na święta ściągnąć. Bo my jesteśmy odporni na trudne warunki panujące w naszej pracy. Ale kolejna granica została przekroczona. I nie zdziwiłbym się, gdyby pojawiły się masowe odejścia z pracy po takich przygodach. Bo pieniądze to nie wszystko.

 

Wesołych Świąt.