www.Rejtan.EU

Witam wszystkich w nowym 2021 roku. Miałem jutro lecieć do Anglii, jednak mój przewoźnik odwołał lot. Szybkie "kliku-klik" w telefonie i po chwili miałem już lot na kolejny termin. Jedyny z możliwych. Czyli sobotę. A ponieważ mam kilka ekstra dni w domu, postanowiłem kilka słów napisać.

Podatek cukrowy. Opłata cukrowa

Pierwszą durnotą z jaką przyjdzie żyć w roku 2021 będzie w Polsce podatek cukrowy. Jeden z wymysłów eurodebili z Brukseli mający rzekomo ograniczyć konsumpcję napojów gazowanych. Nie jest to nic innego jak kolejny sposób na sięgnięcie głębiej do kieszeni Podatnika w celu odebrania kilkunastu złotych miesięcznie, oczywiście w imię troski o moje, Twoje, nasze zdrowie. Za litr napoju z cukrem producent zapłaci 50 groszy "opłaty cukrowej". Jeżeli w skład napoju wchodzi tauryna, kofeina bądź guarana, trzeba dopłacić kolejne 10 groszy. Oczywiście są różne inne składniki które tą opłatę podwyższają. Oczywiście dla naszego dobra. Na kolejną głupotę, czyli dodatkowy podatek do alkoholi w małych butelkach (do 300ml) rynek już zareagował i dostępne "małpki" będą o kilkanaście mililitrów większe niż te na które został nałożony podatek. Zapomniałem, nie podatek a opłatę. Opłatę będą musieli uiścić przedsiębiorcy, którzy sprzedają napoje alkoholowe nieprzekraczające 300 ml. Opłata będzie wynosiła 25 zł od litra stuprocentowego alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml. Obowiązek zapłaty opłaty powstanie w momencie zaopatrzenia w napoje alkoholowe w opakowaniach jednostkowych o ilości nominalnej napoju nieprzekraczającej 300 ml. Ot, Polak potrafi. Czym to się skończy? Osoby z południa kraju będą jeździć na zakupy do pobliskich Czech i Słowacji i na stołach będzie gościć Kofola, Vinea, na Ukrainę i Białoruś będziemy jeździli po kwas chlebowy i lemoniady Zandukeli, oraz napoje gazowane dużych koncernów. Już czekam na te doniesienia z granicy PL-UA: "Na granicy w Dorohusku udaremniono przemyt 100 butelek 2l z Coca-Colą, bez opłaty cukrowej. Skarb Państwa straciłby 100 PLN". Oraz wprowadzenia limitu na napoje gazowane, tak jak ma to miejsce w przypadku alkoholu i papierosów. :)

Kolejną durnotą z jaką nam przyjdzie nam się zmierzyć to nieustający "festiwal szczepionka".

Festiwal "Szczepionka".

Z całego świata dostajemy teraz informację które kraje dopuściły do użytku szczepionki dwóch, trzech głównych graczy. Oraz o tym, kto został a kto nie został zaszczepiony. W Polsce był "problem" ponieważ na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym zaszczepiono (ponoć) celebrytów i polityków. Oczywiście pojawiają się sygnały, że w innych miastach również "poza kolejnością" szczepiono lokalnych bossów świata polityki oraz krewnych i znajomych Królika. W mediach pojawiają się doniesienia, jakoby nawet po przyjęciu szczepionki nie było 100% gwarancji, że na jakiegoś koronawirusa nie zachorujemy w najbliższej przyszłości. Także nadal maseczka, dystans i ładowanie na siebie kolejnych litrów płynów dezynfekujących we wszystkich możliwych miejscach. Powoli również przyzwyczajamy się do tej tresury, w urzędach pojawiają się "maseczkowi", którzy pilnują liczby petentów na korytarzach, tego w jaki sposób zasłonięci są odwiedzający te miejsca. Gdy tak się na to wszystko człowiek przygląda, przypominają się filmy mówiące o Korei Północnej oraz w jaki sposób w tym - swoją drogą pięknym - kraju wprowadzano stopniowo kult Wodza. U nas co prawda jeszcze nikt nie oddaje hołdu Ministrowi Zdrowia czy samemu Billowi Gatesowi, ale, podobnie jak z wrażeniami po zjedzeniu ostrego kebaba, który w pierwszej chwili wcale taki ostry nie jest: "cierpliwości".

 

Nasza Droga Ojczyzna.

Kwestie podwójnego opodatkowania dla pracujących poza granicami Polski zostały wprowadzone w tym roku. Ktoś przeliczył, że istnieje spora rzesza ludzi, która pracuje sezonowo poza Polską (np. na przysłowiowych szparagach w Niemczech, borówkach w Norwegii czy zmywaku w Anglii), i polega to na tym, że taki ktoś wyjeżdża na 3-4 miesiące, przywozi (powiedzmy) 30 tysięcy złotych i za tą kwotę żyje sobie spokojnie w Polsce przez pozostałą część roku. Ponieważ nie osiąga dochodu od którego w danym państwie odprowadzany jest podatek za pracę, na koniec roku dostaje również kilkaset euro zwrotu podatku z danego kraju. Naszym drogim politykom się to nie spodobało więc postanowili również to opodatkować. Wszak 19% podatku z 30 tysięcy PLN to blisko 6.000 PLN, a przeliczając to na tysiące pasażerów busów kursujących codziennie na trasie PL-EU/UK robi się poważny składnik PKB.

Jednak jest mały problem. Rok podatkowy w UK zaczyna się 1 kwietnia i kończy 31 marca roku następnego. Co prawda, jest zapis o czasie przebywania w danym kraju (czytaj: jeżeli siedzisz ponad pół roku, uznaje się, że krajem Twojej rezydencji podatkowej jest UK). Dowiedzieć się w Urzędzie czegokolwiek jest trudno, ponieważ Urzędnicy nie mają jeszcze wytycznych.

Ale co w sytuacji, gdy ktoś w UK w roku podatkowym 2019 zarobił 90.000 PLN, z czego 70k zarobił od kwietnia do grudnia, a 20k od stycznia do marca? A od kwietnia do marca zarobił jedynie 40k PLN? Według polskiego fiskusa nie mieści się w kwocie wolnej od podatku na poziomie £12.500 (62.5 tyś PLN), i choć rok się jeszcze nie skończył (w UK jeszcze trwa rok podatkowy 2020 do końca marca) od tej kwoty powinien zapłacić podatek w PL? Od 60k PLN, będzie około 11.5 tysiąca złotych. Kolejna sprawa dotyczy rezydencji. Czy liczyć ja rokiem podatkowym w Polsce czy w UK? Nasz system podatkowy powoli przypomina mitycznego Uroborosa, czyli węża, który zjada własny ogon.

 

I na koniec, mój ulubiony - kwota wolna od podatku. Teoretycznie wynosi ona 8.000, jednak podstawą nadal jest 3091, niezmienne od roku 2009 roku (2008-3089, 2007-3013 PLN). W pozostałych krajach Europy jest ona sukcesywnie podnoszona. U nas - jak widać - jest "konserwatywnie". Pamiętam kiedyś, jak Hanna Gronkiewicz-Waltz, jako Prezydent Warszawy przejechała się zimą autobusem i nakazała podkręcenie ogrzewania, bo występował problem nieogrzewanych wnętrz pojazdów. Złośliwi wówczas zadawali pytanie, czy podobny zabieg zastosuje latem w odniesieniu do klimatyzacji (o ile pamiętam, lwią część floty stanowiły wysłużone Ikarusy i pierwsze Solarisy, niestety bez fabrycznej klimatyzacji części pasażerskiej.

Więc mam pytanie: skoro mamy podatki opłaty na poziomie państw Europy, to może wprowadzić w końcu kwotę wolną od podatku na przyzwoitym, europejskim poziomie? Bo na dzień dzisiejszy jesteśmy na szarym końcu, nie tylko krajów europejskich, ale również afrykańskich.

Aby jednak nikt mi nie wypominał jedynie malkontenctwa, mam pomysł, jak wydoić Polaków, aby ci się cieszyli i w kolejkach, dobrowolnie ustawiali się przed kasami urzędów