www.Rejtan.EU

Na moim profilu facebookowym dziś pojawił się taki wpis. Postanowiłem rozszerzyć go tutaj z racji limitów znaków które oferuje facebook.

No i mamy "wojenkę" w Internetowych odsłonach stron związanych z tematyką NSZ. Z jednej strony mamy ludzi związanych ze ZŻ, z drugiej tych, którzy ze ZŻ się rozstali. Czy to przez intrygi, pomówienia, fałszywe oskarżenia czy wręcz podłe kłamstwa. Rozstali się ze Związkiem, ale dziedzictwo Narodowych Sił Zbrojnych jest przez nich kultywowane.

Nie wchodząc w żadne wojenki i niesnaski personalne, chciałbym, aby przy jednym stole zasiedli Ci, którzy kultywują dziedzictwo NSZ w ramach ZŻ oraz Ci, których już w nim nie ma. Jeżeli potrzeba zmian, nowego, świeżego spojrzenia - to to róbmy. Zamknijmy drzwi. Odłóżmy telefony. Siadamy i rozmawiamy. Jak trzeba dać sobie po pysku - to sobie dajcie. Jak trzeba wypić flaszkę lub 10 - to wypicie. Ale, tak jak w konklawe - nikt nie opuszcza sali, dopóki nie dojedziecie do porozumienia.

Zero ściemy, zero aktorstwa. Jeżeli ktoś z grupy "outsiderów" szczekał na ZŻ w mediach (Onety, GazWyby) - to się do tego przyznaje, motywując swoje intencje. Jeżeli ktoś ze ZŻ robił komuś z "outsiderów" zły PR wywlekając na światło dzienne szczegóły z prywatnego życia - to sprawa musi być wyjaśniona.

Nie róbcie przykrości tym Weteranom, którzy jeszcze żyją pokazując im Wasze finezyjne desanty na fejsikach i tłiterach.

Kilkukrotnie miałem zaproszenie do włączenia się w działalność "oficjalnego" Związku, zanim wielu z obecnych dziś w ZŹNSZ w nim się znalazło.. Nie skorzystałem z tych zaproszeń, bo czułem się niegodny tak odpowiedzialnego zadania. I dziś też tak się czuje, choć wspieram ideę NSZ całym sercem. Wtedy władze stanowili Ci, którzy pamiętają koszmar wojennej zawieruchy i szukali następców, którzy przejmą Ich Spuściznę.

Jeżeli potraficie stanąć w prawdzie i spotkać się w większym gronie, to znajdę Wam dogodne miejsce aby takie spotkanie przeprowadzić. I nie chodzi o to, aby pokazać, kto "miał rację", ale o to, aby oczyścić atmosferę wokół tak pięknej historii, jaką własnym potem, krwią i Ofiarą Życia napisali dla nas Żołnierze Wyklęci.

Rozwinięcie.

A jak to się zaczęło?

6 kwietnia 2021 na profilu ZZNSZ napisano:

Odpowiadając na pytania: profil nsz_1942 nie ma nic wspólnego ze Związkiem Żołnierzy NSZ i nie jest wyrazicielem stanowiska władz naczelnych. Jest to prywatne konto osoby, która od chwili odzyskania przez nas profilu tt skutecznie nas blokuje.

W dniu wczorajszym (14.04.2021) w zdjęciu umieszczonym na profilu NSZ_1942 napisano:

Społeczność NSZ_1942 skupia osoby i środowiska kultywujące tradycje, oraz promuje historię i Bohaterów Narodowych Sił Zbrojnych i całego podziemia narodowego.
Prowadzimy profile na Twitterze i Facebooku, organizujemy i uczestniczymy w wielu inicjatywach oraz wydarzeniach historycznych.
Działalność nasza jest prowadzona społecznie. Nie otrzymujemy żadnych dotacji, ani grantów. Nie jesteśmy powiązani organizacyjnie, ani personalnie z żadną fundacją czy stowarzyszeniem.

Walka trwa

Widzę takie rozwiązanie. Próbujemy odtworzyć "bilans otwarcia" ZŻ od momentu przejęcia Związku przez kol. Karola & Co. Na przestrzeni historycznej należy zrekonstruować, które środowiska do Związku przyszły, które z niego odeszły i co te środowiska robią dziś. Nie może tak być dalej, że środowisko jest podzielone. Idea NSZ nie należąc do nikogo, należy do nas wszystkich. Nie chcę być traktowany czy postrzegany jako wszechwiedzący "alfons i omega", ale taka dziecinada musi się zakończyć. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie post opublikowany przez oficjalny profil ZŻ, w którym autor(ka?) pokazuje, że nasz profil jest najbardziej NSZ'owy, a pozostałe są podróbkami. Cytując słowa z genialnego filmu Michała Koterskiego: "Moja racja jest najmojsza".

Mimo, że fizycznie nie uczestniczyłem w życiu Związku, pomagałem Wam kiedy tylko mogłem i jak tylko mogłem. Jeżeli ktoś mi zarzuci, że teraz próbuję jeździć po Karolu, to odpowiadam: "cisza i do budy". To z mojej inicjatywy Karol pojawiał się w Niezależnym Lublinie w programie który prowadziłem. O ile mnie pamięć nie myli - cztery razy (1, 2, 3, 4). Nigdy nie odmówiłem wyjazdu z gitarą grupom skupionym wokół idei NSZ biorąc udział w wydarzeniach przez Nich organizowanych, dla wszystkich, którzy wyrazili taką chęć. Zawsze starałem się nagłośnić jakieś lokalne wydarzenia związane z tą Ideą na swoim facebookowym profilu (oraz na innych zarządzanych przeze mnie stronach na facebooku). Jako fotograf-amator dokumentowałem różne wydarzenia, a zdjęcia pojawiały się na internetowych profilach i wydawnictwach, niezależnie od tego, kto mnie poprosił o użycie zdjęcia (czy był to ktoś ze Związku, działający poza nim bądź "outsider".

I pomimo faktu, że w tym momencie jestem większość roku poza granicami kraju i nie mogę być na "każde zawołanie" - staram się uczestniczyć we wszystkich wcześniej zaplanowanych wydarzeniach. I znowu nie ma dla mnie znaczenia z której strony sporu następuje zaproszenie.

Dlatego na koniec proszę jeszcze raz.

Dogadajcie się.