www.Rejtan.EU

Jednym z głównych punktów mojej pracy jako radnego będzie wspieranie kultury w naszym mieście. Jako miasto mamy ogromny potencjał stać się prężnym ośrodkiem kultury. W naszym mieście działają dwie uczelnie kształcące na wysokim poziomie artystów plastyków i muzyków. Z tym, że ich artystyczna działalność w obrębie miasta ogranicza się do kilku, kilkunastu występów w ciągu roku. Pozostałe uczelnie wyższe również (dawna Akademia Medyczna, Akademia Rolnicza czy Politechnika) posiadają reprezentujące wysoki poziom chóry.

Ponieważ sfera muzyczna jest mi bliższa, postaram się skupić właśnie na niej. Niemniej, w domenie plastycznej można odnotować znaczne podobieństwo sytuacji w szeroko rozumianej "kulturze wyższej". 

 

W szerszym pojęciu - ciężko do Lublina jest ściągnąć muzyków znanych z polskich i europejskich scen koncertowych. Z jednej strony - nie ma w tym mieście nawyku korzystania z takiej formy wypoczynku, z drugiej - nie ma odpowiedniego sposobu zaproszenia mieszkańców. Doroczny festyn pod zamkiem, na który zapraszany jest "sławny" wykonawca za kilkadziesiąt tysięcy złotych i na który przychodzi tłum mieszkańców nie może być jedynym tego typu wydarzeniem w skali roku.

Wspomniane we wstępie chóry to nasza wizytówka na świat. Mają one świetną kadrę dydaktyczną oraz pełnych zapału zdolnych chórzystów, którzy są w stanie przygotować dowolny repertuar, co niejednokrotnie udowadniali. Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę, jaki potencjał drzemie w tych zespołach. Jak dobrze sięgnąć pamięcią, każdy wyjazd naszych chórów na międzynarodowe konkursy kończył się zdobyciem wysokiego miejsca. Często były to miejsca w pierwszej trójce. Bardzo często zdobywali Grand Prix. Gdy ogłaszane są wyniki - zawsze jest to ogłaszane "From XXX University in Lublin". Tak drodzy Państwo, oni jadąc reprezentują nasze miasto. Jednak - jak można się łatwo domyśleć - nie mają oni zbyt wielu okazji w ciągu roku do zaprezentowania się szerszej publiczności z powodów finansowych. W skrócie - miasto nie chce do końca finansować występów zagranicznych.

Drugim naszym "eksportowym towarem" są Zespoły Pieśni i Tańca. Mają je zarówno UMCS, Akademia Rolnicza, Akademii Medycznej jak i sławny na całym świecie Zespół im. Wandy Kaniorowej. Naszymi zespołami zachwycają się na scenach całego świata. I - o zgrozo - te zespoły mają problem w pozyskaniu nowych członków. W tak dużym mieście jakim jest Lublin. Z informacji które do mnie dotarły, w zespole w którym występują nasi najmłodsi mieszkańcy chłopiec jest na wagę złota.

Być może ktoś uzna, że mowa o kulturze jest niepotrzebna, że miastu potrzeba inwestorów z prawdziwego zdarzenia. Jednak słysząc takie głosy ogarnia mnie pusty śmiech - o jakże wielka jest Wasza krótkowzroczność. Przecież może istnieć coś takiego jak współpraca pomiędzy uczelniami / zespołami a firmami lubelskimi. Firmy te mogą współtworzyć sukces naszych lubelskich Artystów - chociażby przez drobny sponsoring, jednocześnie uczestnicząc w wyjazdach jako "sponsor strategiczny" (obecna nazwa jest wielce robocza). Jednocześnie, podczas bankietów które zwykle odbywają się po koncertach - nawiązywać kontakty handlowe z kooperantami z zagranicy. Skoro jedynym (na dzień dzisiejszy) towarem eksportowym tego miasta może być Wysoka Sztuka (piszę jedynym, ponieważ większy przemysł praktycznie nie istnieje).

I o ile wydawanie milionów na "Teatr w Budowie" i próba wciśnięcia tam "Miejsca spotkań kultur" jest pomysłem mocno chybionym, to jednak przy odpowiednim ukierunkowaniu współpracy pomiędzy lubelskim (i nie tylko) biznesem a naszymi Kulturalnymi Ambasadorami może - w szerszej perspektywie - przynieść krociowe korzyści. Z pewnością większe korzyści niż "Arena Próżności" na dawnym placu buraczanym.